środa, 31 sierpnia 2016

Skrzydła, które zawsze człowiek chciał mieć


Warsztaty Bluesowe. Piękny czas. Poznałam nowych ludzi i spotkałam się z tymi, których widok wywołał uśmiech i szczęście. Ponadto wyszłam na scenę i zaśpiewałam, znowu! Wyśpiewałam swoje obawy, swój strach towarzyszący mi w ostatnim czasie. Przelewanie emocji na papier i przemienianie ich w muzykę jest czymś cudownym. Pasja to coś, co niesamowicie trzyma mnie przy życiu i sprawia, że ma ono sens. Dokładniej rodzina, przyjaciele, pasja i małe rytuały – to właśnie sens mojego życia. Pragnę żyć, pragnę wciąż się uczyć, poznawać nowe rzeczy, śpiewać, spacerować po parkach i plażach, wygłupiać się, tańczyć Zumbę mimo, że nie wytrzymuję jeszcze całej sesji. Pojechać do Wrocławia do przyjaciół, do Krakowa, w góry i nad morze. Płakać na koncertach moich ukochanych artystów. Grać na ukulele, widząc na twarzach znajomych gitarzystów zażenowanie. Siedzieć kilka godzin na próbach tracąc całkowicie poczucie czasu. Klaskać na dwa, malować paznokcie, grać w Simsy, pisać różne rzeczy, czytać różne książki, poznawać nowych ludzi, flirtować, śpiewać na polu i łowić ryby. Leżeć na trawie i palić cegłę przypominając sobie głupoty życiowe. Cieszyć się na każdy deszcz i wsłuchiwać się w każdą deszczową noc. Patrzeć sobie w oczy, rozmawiać, czuć motyle i widzieć zachwyt, łzy, uśmiech na twarzach ludzi pod wpływem tego, co tworzę. Widzieć swój uśmiech po takim czasie burz. Uśmiech mojej mamy.
Chcę żyć. Chcę być zdrowa.

Nie znam wyników przeszczepu. Czasem dokucza mi ból, szczególnie w stresujących sytuacjach. Wtedy trochę się boję. Boję się, że trzeba będzie wrócić na pole bitwy, tak samo jak wcześniej. I tak intensywnie, jak wtedy. Jednak, to nie koniec świata, bo czynności wypisane w akapicie wyżej... One zbyt mocno mnie przyciągają, nie pozwalają mi siąść i czekać na wynik. Nie muszę czekać, żeby żyć i robić to wszystko. Ty też nie musisz. Mnie w niektórych czynnościach blokuje choroba, leczenie, a Ciebie? Zbyt często Twoja głowa i myślenie, własne ograniczenia i zbyt wielkie obawy. Często nie zasługujemy na to, co złego robimy ze swoim życiem, ale wydaje nam się, że zmiany mogłyby tylko pogorszyć sytuację. Gorzej. Często wmawiamy sobie, że tak jest dobrze. Nie musi tak być. Trzeba uwierzyć w swoją siłę, która jest gdzieś w środku i pomoże nam przetrwać wyjście ze strefy komfortu, przemieniając ten ruch w coś dobrego, czego pragnęliśmy od zawsze. Gdy przypominam sobie, jak wiele mam (bo wszyscy wiemy, że często o tym zapominamy), przypominam sobie równocześnie o swojej sile. Którą ma w sobie każdy. Naprawdę. W zdrowiu i w chorobie. Skrzydła, które zawsze człowiek chciał mieć.